Jeszcze dekadę temu wykluczenie cyfrowe było przede wszystkim kwestią kabla i zasięgu. Mówiło się po prostu o „braku internetu”. Dziś, w 2026 roku, ten problem wygląda zupełnie inaczej. W erze sztucznej inteligencji i połączeń 5G łatwo zapomnieć, że miliony ludzi nadal nie potrafią albo nie mogą z sieci realnie korzystać.
Współczesna definicja drastycznie się poszerzyła. Wykluczenie cyfrowe to już nie tylko brak fizycznego dostępu do technologii, ale podział społeczeństwa na tych, którzy potrafią efektywnie korzystać z sieci, i tych, którym brakuje sprzętu, umiejętności lub motywacji, by w pełni uczestniczyć w cyfrowym świecie. Marginalizacja w tej sferze przekłada się bezpośrednio na odcięcie od normalnego życia społecznego, pracy, edukacji, ochrony zdrowia czy usług publicznych.
Liczby globalne pokazują gigantyczną przepaść. Według najnowszych danych około 6 miliardów ludzi – blisko trzy czwarte populacji planety – korzysta z internetu. Oznacza to jednak, że ponad 2,2 miliarda osób pozostaje całkowicie offline. Większość z nich mieszka w krajach o niskich i średnich dochodach, przede wszystkim w Azji Południowej i Afryce Subsaharyjskiej.
Przepaść między bogatymi a biednymi regionami jest rażąca:
W państwach wysokodochodowych z internetu korzysta 94% mieszkańców.
Infrastruktura nowej generacji, taka jak sieć 5G, jest dostępna dla 84% mieszkańców zamożnych krajów, lecz jedynie dla 4% w krajach ubogich.
W krajach o niskich dochodach z sieci korzysta zaledwie 23% populacji. W Burundi dostęp do sieci ma jedynie 11% ludzi, a w Republice Środkowoafrykańskiej 12%. W tych miejscach smartfon potrafi kosztować równowartość miesięcznej pensji.
Coraz większym problemem na świecie nie jest sam brak zasięgu, ale tak zwana luka użytkowania (usage gap). Ludzie mieszkają w zasięgu internetu mobilnego, ale z niego nie korzystają. Powody są proste: wysokie ceny urządzeń i abonamentów, brak umiejętności cyfrowych, niski poziom edukacji, brak zaufania do technologii, a nawet brak treści w lokalnym języku.
Różnice widać też w innych wymiarach:
Miasto vs. wieś: W miastach globalna penetracja internetu sięga 86,5%, podczas gdy na obszarach wiejskich to zaledwie 54,5%. Na wsiach brakowi łączności często towarzyszy brak elektryczności i utwardzonych dróg.
Płeć: Globalnie z internetu korzysta 77% mężczyzn i 71% kobiet. W niektórych regionach świata ta różnica wynika z barier kulturowych, które ograniczają kobietom dostęp do edukacji i technologii.
Polska jest dziś znacznie bardziej zinformatyzowana niż dekadę temu. Państwo błyskawicznie rozwija e-usługi i inwestuje w kompetencje w ramach programu Cyfrowej Dekady UE. Coraz więcej spraw – podatki, wizyty lekarskie, bankowość czy dokumenty elektroniczne – załatwia się domyślnie online.
Jednocześnie w Polsce kilka milionów osób wciąż pozostaje po złej stronie cyfrowej przepaści. Dotyczy to przede wszystkim seniorów, mieszkańców małych miejscowości, osób o niższych dochodach oraz ludzi o niskich kompetencjach cyfrowych.
Pojawia się zjawisko „przymusu cyfrowego”. Choć formalnie wiele usług można załatwić tradycyjnie, wersja papierowa staje się wolniejsza i trudniej dostępna. W praktyce oznacza to, że gdy młodsze pokolenie naturalnie korzysta z aplikacji mObywatel, starszy człowiek ma problem z umówieniem wizyty u lekarza, a mieszkaniec wsi z niestabilnym łączem nie ma szans na pracę zdalną. Bez pomocy rodziny lub znajomych, miliony osób tracą samodzielność w załatwianiu codziennych spraw.
W 2026 roku doszedł nowy, niezwykle istotny wymiar nierówności: przepaść sztucznej inteligencji, czyli AI divide. Dawniej barierą był brak komputera. Dziś można mieć w kieszeni nowoczesny smartfon i nadal być wykluczonym.
Narzędzia generatywnej AI mocno podniosły poprzeczkę. Nie wystarczy już umieć włączyć przeglądarkę czy obsłużyć prosty komunikator. Coraz bardziej liczy się zdolność krytycznej oceny wiarygodności treści generowanych przez algorytmy, rozumienie systemów rekomendacyjnych oraz umiejętność sprawnego formułowania zapytań do modeli językowych.
Osoby, które technicznie „są online”, ale nie posiadają tych kompetencji, stają się cyfrowo bezbronne. Są bardziej podatne na dezinformację, cyberprzestępczość i wyłudzenia danych. Co więcej, rozwój AI drastycznie zmienia rynek pracy. Osoby bez zaawansowanych umiejętności cyfrowych mają coraz większy problem ze znalezieniem zatrudnienia, ponieważ podstawowa znajomość aplikacji staje się absolutnym minimum. Eksperci ostrzegają, że kraje i grupy społeczne odcięte od rozwoju AI będą coraz bardziej drastycznie zostawać w tyle gospodarczo i edukacyjnie.
Wyścig z czasem trwa, ponieważ cyfryzacja przyspiesza szybciej niż ludzka zdolność do adaptacji. Rozwiązanie tego problemu wymaga czegoś więcej niż tylko budowy kolejnych kilometrów światłowodów. Aby realnie zmniejszyć wykluczenie, potrzebne są działania na wielu poziomach:
Dostępność i koszty: Zapewnienie tańszego sprzętu oraz dopłat do stabilnego internetu dla najuboższych rodzin.
Edukacja i wsparcie ludzkie: Tworzenie lokalnych centrów wsparcia technologicznego oraz organizowanie szkoleń, zwłaszcza dla seniorów, którzy potrzebują cierpliwego „przewodnika” po cyfrowym świecie.
Projektowanie uniwersalne: Tworzenie prostszych, bardziej intuicyjnych aplikacji oraz systemów urzędowych pozbawionych błędów dostępności.
Bezpiecznik tradycyjny: Utrzymanie części kluczowych usług publicznych i zdrowotnych w formie tradycyjnej (papierowej lub osobistej).
Internet stał się podstawową infrastrukturą współczesnego świata. Jeśli jednak technologia ma służyć wszystkim, a nie tylko wybranej grupie, rozwój systemów cyfrowych musi iść w parze z empatią i realną edukacją społeczeństwa. W przeciwnym razie miliony ludzi zostaną na marginesie świata, którego zupełnie nie rozumieją.
Źródła: ITU Facts and Figures 2025, raport Ministerstwa Cyfryzacji „Czy sztuczna inteligencja pogłębia wykluczenie cyfrowe?” (kwiecień 2026), raport NIK „Wykluczeni w cyfrowym państwie” (2025), GUS „Społeczeństwo informacyjne w Polsce 2024”, DevelopmentAid (styczeń 2026), Gray Group International (marzec 2026).